27.06.12 Lubań

Koszenie trawy w klasztorze Magdalenek

Koszenie trawy w klasztorze Magdalenek

Wstaję po 7.00. Mycie, golenie, pakowanie toreb. Przed 8.00 jestem gotowy do drogi. Delikatne pukanie do drzwi. Siostra Agnieszka przyniosła tacę ze śniadaniem i kilkoma kanapkami. Cudownie. Zaparzam kawę do termo kubka kupionego w ?Biedronce? za 10 zł. Nie do końca spełnia swoją rolę. Podczas jazdy rowerem pokrywka ma tendencje do otwierania się. Ale jak mawiał mój śp. ojciec ?Lepszy rydz niż nic?. Po śniadaniu mocuję torby do roweru i postanawiam podziękować za gościnę tym miłym i pomocnym siostrą. Dzwonię ponownie do drzwi, wychodzą siostra Wiesława, siostra Diana i siostra Agnieszka. Z ?głupia frant? zwracam się do nich z propozycją – Mam trochę czasu może mógłbym coś dla sióstr zrobić? Siostra Wiesława klaszcze w dłonie i wskazując ręką na trawnik przed domem oznajmiając z uśmiechem ?Tak, może Pan skosić trawnik? Zgadzam się natychmiast. Rower z torbami odstawiam pod ścianę. Siostra Wiesława wyciąga z garażu kosiarkę spalinową i pokazuje jak ją uruchomić. Biorę się za koszenie. Jest pochmurno ale sucho. Sądziłem, że z koszeniem uporam się w godzinę lub dwie. Okazało się inaczej. Trawnik jest spory i składa się z czterech części. Parkowej, ogrodowej i trzech mniejszych kawałków przy budynku Klasztoru oraz Ogniska. Posiadają mnóstwo zakamarków i dotarcie do nich wszystkich jest i czaso i pracochłonne. O 13.00 siostra Agnieszka zaprasza na obiad. Koszenie części parkowej i ogrodowej trwa do godz. 17.00 W między czasie podeszła siostra Diana z propozycją od Matki przełożonej generalnej Zgromadzenia – Mógłby Pan zostać przez kilka dni i pomógł siostrom przy ich pracach na zewnątrz. Zgodziłem się bez wahania tym bardziej, że pogoda nie nadawała się do dalszej jazdy rowerem. W radiu zapowiadali silne deszcze i burze przez cały tydzień. Wieczorem wypakowałem się i wróciłem do ?swojego pokoju?. Na kolacji zagadnąłem siostrę Agnieszkę o dom zakonny. – To jest Dom Generalny Zgromadzenia Sióstr św. Marii Magdaleny od Pokuty ? odparła i nagle czymś olśniona zasugerowała. – Zapytam siostrę Wiesławę czy mogę pożyczyć Panu wydaną niedawno książkę o naszym Zgromadzeniu. Oczywiście, chciałem. Lubię czytać książki o różnej tematyce. Zakonami jak wieloma innymi sprawami interesowałem się od dawna. Po kilkunastu minutach siostra Wiesława przyniosła książkę. Podziękowałem za nią i za możliwość pracy dla sióstr. – Wczoraj modliłam się, aby Pan Bóg zesłał nam kogoś do pomocy. Kilka sióstr wyjechało, a te które zostały mają zbyt dużo pracy w domu. – Zostanę tak długo jak będzie trzeba siostro ? odparłem poruszony.