12.07.12 Lubań ? Pisarzowice ? Henryków ?Sławkowice ? Łagów ? Zgorzelec

Pożegnanie z siostrami

Pożegnanie z siostrami

Po 15 dniach spędzonych w domu zakonnym w Lubaniu, o 8.30 żegnam się z cudownymi siostrami i wyposażony w tajemnicza kopertę oraz 4 kanapki wyjeżdżam na drogę do Zgorzelca. Przede mną 25 km. Zamiast jechać główną drogą obieram boczną, małą drogę lokalną. Droga trudna, co chwilę pada deszcz, momentami bardzo gwałtowny. Chronię się jak zwykle na przystankach autobusowych lub w lesie pod rozłożystymi koronami drzew. We wsi Henryków Lubański (przed wojną wioska należała do Zgromadzenia Magdalenek od Pokuty z Lubania) zatrzymuję się na chwilę przed cisem, najprawdopodobniej najstarszym drzewem w Europie. Z umieszczonej obok tabliczce dowiaduję się, że jest to drzewo bezżywiczne, dochodzące do 20 m wysokości. Po prawie 5 godzinach dojeżdżam do Zgorzelca i od razu kieruję do nowo wybudowanego mostu granicznego łączącego Zgorzelec i Gorlitz. Tuż przy moście w małej restauracji podbijam Credencial tym samym kończąc polską część drogi św. Jakuba. Niestety punkt informacyjny gdzie wydawano świadectwa ukończenia drogi został zlikwidowany. W tym momencie otworzyło się niebo i lunął deszcz. Schowałem się w restauracji, zastanawiając co dalej. W tych warunkach przekroczenie granicy i dalsza podróż nie miała sensu. Kelnerka na pytanie gdzie mógłbym tanio przenocować proponuje Dom Turysty znajdujący się jakieś 10 minut od tego miejsca. Nie czekam na koniec burzy. Docieram na miejsce kompletnie przemoknięty. Za 52 zł dostaję pokój jednoosobowy z telewizorem. Ucieszyłem się gdyż od miesiąca nie miałem okazji zobaczyć co się dzieje na świecie. Zanoszę bagaże na 3 piętro, otwieram drzwi i ?ciarki mnie przechodzą. Pokój jest dwuosobowy i obskurny. Wypłowiała, dziurawa pościel, ściany nie widziały farby może od 20 lat, telewizora brak, w niedomykającym się oknie, szyby zostały przetarte suchą szmatką wieki temu. Kręcę głową, zdumiony tym typowo polskim przykładem chciwości kosztem zachowania chociaż minimalnych zasad przyzwoitości. Wstyd tym bardziej, że z ?Domu Turysty? stojącego zaledwie kilkaset metrów od granicy korzysta wielu cudzoziemców. Nie mam ochoty na robienie awantury. Przebieram się w suche rzeczy i zaglądam do tajemniczej koperty. W środku znajduję …ł. Prezent? Zapłata za pracę? Nie ważne 😉