13.07.12 – (32 km) Zgorzelec/Gorlitz ? Ebersbach ? Liebstein ?Thiemendorf ? Arnsdorf ? Dobschutz ? Melaune ? Tetta ? Buchholz ? Weissenberg

Mój niemiecki Credencial z pieczątkami odwiedzanych sanktuariów

Mój niemiecki Credencial z pieczątkami odwiedzanych sanktuariów

Po 9.00 opuszczam wstydliwy budynek. Muszę porobić kilka zakupów. Wczoraj, wjeżdżając do Zgorzelca widziałem na jego rogatkach centra handlowe. Jadę tam. To jakieś 3 kilometry od hotelu. Na miejscu wybieram YSKA gdzie za 59 zł. kupuję upragniony ale pomarańczowy namiot i za 22 zł karimatę z folią aluminiową. W Tesco zaopatruję się w pompkę do roweru i kpl. łatek. Wracam na granicę i wymieniam złotówki na Euro. Zanim tam dojeżdżam pęka dętka w tylnym kole. Na szczęście w pobliżu znajduje się mały sklepik rowerowy. Kolejny zakup: nowa dętka i tani mini komplet narzędzi do roweru. Na moją prośbę sprzedawca pokazuje jak się wymienia dętkę (tak, tak, zapomniałem). Opatrzność nade mną czuwa, dzięki tej nieoczekiwanej awarii otrzymałem na przyszłość kilka cennych wskazówek dot. naprawy roweru. Przed południem przekraczam granicę na nowym moście. Za dworcem PKP jest kościół pw. św. Jakuba, czyli początek niemieckiej, wschodniej części szlaku św. Jakuba z Gorlitz do Vacha. Na miejscu ksiądz wstawia pieczątkę do polskiego Credencialu i radzi zaopatrzyć się w Credencial niemiecki. – Zdecydowanie łatwiej uzyska Pan tani nocleg w domach pielgrzyma – konkluduje. Credencial kupuję za 1,5 EUR w punkcie informacji turystycznej w centrum miasta. Przy okazji za 7.5 EUR zaopatruję się w przewodnik szlaku św. Jakuba z Gorlitz do Lipska. Świetny opis całej trasy z adresami noclegów i mapkami poszczególnych odcinków drogi. Będzie mi służył przez kilkanaście następnych dni. Tam gdzie kończy się jedna część drogi i zaczyna następna zawsze w pierwszej kolejności poszukam centrum informacji turystycznej. Z dwoma małymi wyjątkami okażą się wielce pomocne i użyteczne. Wracam do księdza po pierwszą pieczątkę w niemieckim Credenciale. Całe to kręcenie się tam i z powrotem po tym położonym na kilku wzgórzach, pięknie odrestaurowanym mieście trwa następne 2 godziny. Nareszcie mogę ruszać dalej. Jest 14.30. Kieruję się zgodnie z przewodnikiem na Ebersbach. Trafiam na nowiutkie, asfaltowe, wiejskie drogi, często pod górę i gdyby nie silny wiatr jazda mogła by być przyjemniejsza. Po drodze mijam prawie wyludnione, malutkie, czyściutkie i odnowione wioski. Szlak św. Jakuba jest dla pieszych i często przebiega drogami leśnymi i polnymi nie nadającymi się do jazdy rowerem. Za chwilę się o tym przekonam, kiedy za Liebstein z drogi asfaltowej szlak skręca najpierw na wąską dróżkę polną prowadzącą prosto do lasu. Miejscami jazda jest niemożliwa. Grunt jest błotnisty, poorany głębokimi koleinami wypełnionymi do połowy wodą. Pcham lub popycham rower przed siebie jakieś 3 godziny. Zmęczenie daje znać o sobie lecz ja konsekwentnie staram się maksymalnie oddalić od Gorlitz. W pewnym momencie trafiam ponownie na drogę asfaltową lecz ku mojemu zaskoczeniu i wściekłości po kilku metrach strzałka pod żółtą muszelką szlaku św. Jakuba (oficjalny znak szlaku) kieruje mnie na pnący się pod górę trakt leśny. Skręcam tam i próbuję dalej pchać rower, obciążony ponad 40 kilogramowym ładunkiem. Poddaję się po kilku minutach i wracam na drogę asfaltową. Mam szczęście. Z mapy wynika, że tą wiejską drogą (w Niemczech i we Francji rowerem można jeździć po specjalnie przygotowanych drogach rowerowych lub drogach lokalnych) dojadę do Arnsdorf, Dobschutz, Melaune, Buchholtz i Weissenber, a stamtąd inną podobną drogą do Butzen i Panschwitz-Kukau gdzie znajduje się klasztor Cystersek st. Marienstern z domem pielgrzyma. Decyzja zapadła. Nauczony pierwszym doświadczeniem będę się odtąd często poruszał drogami lokalnymi tuż obok szlaku św. Jakuba unikając w ten sposób wszelkich traktów polnych i leśnych. Na noc zatrzymuję się 4 km przed wioską Weissenberg w małym zagajniku gdzie po raz pierwszy rozbijam swój pomarańczowy namiot. Jestem przerażony. Namiot choć wygodny i obszerny wyraźnie widać wśród zielonych krzewów. Odtąd przez następne 56 dni będę odbywał rytuał maskowania namiotu. ?Spiesz się powoli? jak mawia mądre przysłowie, kupuj z rozmysłem zwłaszcza namiot i tylko w kolorze ciemnej zieleni. ?Mądry po szkodzie? Zmęczony i głodny, posilam się kanapkami przygotowanymi przez siostrę Dianę. Jeszcze papieros i około 22.00 idę spać.