14.07.12 – (52 km) Weissenberg ? Groditz ?Wurschen ? Drehsa ?Kubschutz ? Bautzen ?Salzenforst ? Oberuhna ? Crostwitz ? Panschwitz/Kuckau

Sygelinde przed domem pielgrzyma w Panschwitz-Kukau

Sygelinde przed domem pielgrzyma w Panschwitz/Kuckau

Wyjeżdżam po godz. 8.00. Droga wciąż pnie się pod górę. Po doświadczeniach poprzedniego dnia wybieram zwykłe drogi samochodowe. Wszystkie są pokryte, gładkim, nowym asfaltem. Pochmurno, czasami wyłania się słońce, prawdopodobnie zapowiadając zmianę pogody na lepszą. Tak czuję. Kondycyjnie nie wyrabiam i pcham rower na większości podjazdów. Wyczerpany docieram do pięknie odrestaurowanego Bautzen. W centrum miasta pełno turystów, zwłaszcza Niemców. Biorę w kościele pieczątkę, trochę zwiedzam miasto i ruszam dalej w kierunku Panschwitz-Kuckau. Przy wyjeździe z miasta zauważam sklep rowerowy. Zatrzymuję się i pytam sprzedawcę o możliwość zakupu używanej opony. Wpadłem na ten pomysł dzisiaj, widząc własne, mocno zużyte opony. Na wszelki wypadek powinienem mieć jedną w rezerwie. Sprzedawca początkowo nie chciał ze mną rozmawiać lecz gdy już miałem zrezygnować i jechać dalej, zatrzymał mnie i po chwili z zaplecza wyniósł jedną, używaną oponę. 5 EURO zaproponował. Zgodziłem się bez wahania. – Trzeba rozmawiać ? dodał filozoficznie sprzedawca. Dalszy etap jazdy bez zmian. Podjazd za podjazdem. Trochę jadę, więcej pcham, często klnę, popijam wodę i palę papierosy. Całe szczęście, nie pada. Za Oberruhna odwiedzam wybudowany przez Łużyczan pomnik Millenium ?Milleniumsdenkmal? poświęcony dwóm ewangelistom ???. Właściwie od Lubania wciąż znajduję się na dawnym obszarze serbo-łużyczan. Do Kamenz wszystkie nazwy miejscowości, ulic i budynków pisane są po niemiecku i łużycku (język troszkę podobny do polskiego). Od pomnika skręcam w wąską brukowaną drogę ?Galgenberg? (droga szubieniczna) na Croswitz i dalej Panschwitz-Kuckau. W klasztorze jestem po godz. 17.00. Na furcie pytam bardzo już starą siostrę z zakonu cystersów o możliwość noclegu. Potakuje głową, prosi o Credencial i znika za drzwiami. Po chwili wraca z nim i kluczem od małego domku pielgrzyma. Tłumaczy krótko jak się tam dostać oraz informuje, że nie będę sam. Dojdzie jeszcze jedna pielgrzymka. W domku, a raczej dużym pomieszczeniu dobudowanym do sali rekolekcyjnej znajduje się pięć tapczaników z kocami, duża łazienka i aneks kuchenny z kawą, różnymi odmianami herbat, czajnik, kuchenkę do gotowania, garnki, talerze i sztućce. Całość jest skromna i czysta. Faktycznie po godzinie wchodzi do domku z wielkim plecakiem na ramionach 72 letnia kobieta z Hessen. Jak mi później powiedziała, razem z mężem dużo podróżowali i uprawiali piesze wędrówki. Kiedy jej mąż zachorował, miała 68 lat więc w jego intencji postanowiła udać się ? pieszo do Santiago de Compostello. Szła samotnie, przez kilka miesięcy z jedną miesięczna przerwą, sypiając najczęściej w różnych schroniskach młodzieżowych, domach pielgrzyma lub po prostu w polu kukurydzy czy na ławce w lesie. Od tamtej pory przynajmniej raz w roku stara się odbyć pieszo jakąś pielgrzymkę. W tym roku pielgrzymuje z Gorliz do Drezna w intencji powodzenia w pracy dla syna i zdrowia dla męża i siebie. Cóż, nie ukrywam, że właśnie tam przechodziłem najsilniejszy kryzys i chęć powrotu do Polski. Sigelinde swoją postawą zawstydziła mnie, przywracając siły do dalszej jazdy. Wieczorem udaliśmy się do kościoła posłuchać śpiewu sióstr zakonnych. Wrażenie niesamowite i odrobinę groteskowe. Niesamowite ponieważ 7 sióstr wyśpiewywało swoje modlitwy wprost anielsko, groteskowo gdyż 3 z nich były grube i wielkie jak dęby, czwarta malutka, zgarbiona wpół i wyglądająca jak Garicho z ?Dzwonnika w Notre Dame? Dumasa (dosłownie). Wśród nich na biało ubrana siostra z nowicjatu. Po modlitwie Siegelinde zapaliła świeczkę w intencji mojej bezpiecznej podróży. Siegelinde jest doświadczonym piechurem i rowerzystą. Odradza mi jazdę z Eisenach w kierunku na Fuldę, Frankfurt/Main i Saarbrucken z uwagi na górzysty teren. Z Eisenach do Marburga biegnie szlak św. Jakuba w wielu miejscach równolegle ze szlakiem św. Elżbiety. Znajdę na nim wiele dróg rowerowych. Poza tym jako znawczyni tematu proponuje z Marburga do Koblenz wybrać drogę rowerową wzdłuż rzeki Lahn, natomiast z Koblenz do Nancy we Francji biegnie jedna z najpiękniejszych dróg rowerowych w Niemczech wzdłuż rzeki Mosel tzw. Mosel Radweg (wg. niej najpiękniejszym szlakiem rowerowym jest ten z Koblenz do Saarbrucken wzdłuż rzeki Ren lub jak kto woli szlak Lorelei). Zaufałem Siegelinde i warto było.