15.07.12 ? (72 km) Niedziela Panschwitz/Kuckau ? Nebelschutz ? Kamenz ? Reichenau ?Konigsbruck ? Tauscha ?Thiendorf ?Schonfeld ?Grossenhein ?Glaubitz ?Riesa ? Strehla

Zdjęcie0063

Diego z Hiszpanii

Rano o 7.30 poszedłem z Siegielindą na mszę odprawianą w języku łużyckim. Faktycznie, w wypełnionym do ostatniego miejsca kościele rozbrzmiewały śpiewy i modlitwy wiernych wyłącznie w tym języku. Należy się im wielkie uznanie za podtrzymywanie tradycji i języka zwłaszcza w trudnych czasach przed i powojennych. Pożegnałem się z Siegelindą i o 9.30 wskoczyłem na rower. Od razu pod górkę z wiatrem wiejącym prosto w twarz. Walczyłem z 10 min i poddałem się. Następne 3 km jak zwykle pchałem rower. Później kilka niewielkich zjazdów i ponownie wspinaczka. Koszmar rowerzysty amatora. Wysiłek wynagradzały jedynie ładne widoki i lekkie zachmurzenie. W Riesa, tuż przed centrum miasta dopada mnie ulewny deszcz. Chowam się w bramie jakiegoś budynku. Przejaśnia się po godzinie. W międzyczasie przeglądam informator z którego wynika, że niedaleko stąd w Strehla znajduje się dom pielgrzyma. Jadę tam. Na miejscu zastaję dwie młode Niemki idące z Gorlitz do Lipska, Niemca wędrującego pieszo po Niemczech i Czechach i starego hiszpańskiego pielgrzyma wracającego do domu w Sewilii. Hiszpan okazuje się być pasterzem. Wyruszył kilka lat temu na pielgrzymkę do świętych miejsc w Europie. Był już w Santiago de Compostello, Fatimie, Mediugore, Rzymie, Wadowicach i Katowicach. W sumie ma za sobą ponad 6000 km pieszej wędrówki. Cały jego dobytek to skromny plecak i długi kij. Narzeka na bóle żołądka. Choć sam niewiele mam daję mu 5 Euro na lekarstwa. Ot taki gest biedaka dla biedaka.