19.07.12 – Lipsk ? Merseburg ? Frankenleben (częściowo droga rowerowa Zaltzradweg)

Od drogi niedaleko więc można się chować w kukurydzy

Od drogi niedaleko więc można się chować w kukurydzy

Rano zostaję zaproszony na poranna modlitwę w kaplicy i śniadanie. Przy okazji robię dobry uczynek i pomagam jednej z sióstr złożyć rower elektryczny. Wyjeżdżam po 10.00. Pochmurno i przyjemnie chłodno. Pogoda idealna na rower. Z Lipska wydostaję się po wielu perypetiach ze znalezieniem właściwej drogi. Pomaga mi Policja kierując na drogę rowerową Saltz – Radweg podobno do Naumurga. Cieszę się. Droga jest wyasfaltowana i wygląda jak nowa. Jednak fatalnie oznaczona. Przez nieuwagę trafiam na polną dróżkę. Kompletnie nie wiem gdzie jestem. Spotkany na drodze miejscowy rolnik tłumaczy zawile jak wrócić na drogę rowerową. 2 godziny kręcenia się wśród łanów zboża i trafiam do lasu. Następną godzinę popycham rower przed sobą, jazda w tym błocie jest niemożliwa. Wyjeżdżam na pole kukurydzy. Jest prawie godz. 20.00. Nie mam siły na dalszą jazdę. Nawet nie wiem gdzie jestem. Siegelinde wspominała, że często spała wśród kukurydzy. Rozglądam się uważnie na boki lecz nie widzę nic podejrzanego. Zdejmuję bagaże. Rower przeciskam przez trzy rzędy kukurydzy i tam zostawiam, osłaniając go dodatkowo szerokimi liśćmi z kukurydzy. Wracam po bagaże i wraz z nimi ponownie wchodzę w kukurydzę. Wybieram miejsce w piątym rzędzie od drogi. Teraz przygotowuję miejsce na namiot wyrywając kukurydzę na powierzchni ok. 2mx2m. Liście kukurydzy układam w dwóch rzędach jako podściółkę pod namiot. Nakładam czarną folię i rozbijam na niej namiot. Do środka wkładam karimatę, aluminiową folią skierowaną ku górze, na nią układam śpiwór. Wieczorna toaleta chusteczkami dla niemowląt, mała kolacja najczęściej suchy, prasowany chleb, konserwa lub kiełbasa salami i ser. Przed snem skręcam ostatniego papierosa. Codziennie palę 8 -10 szt.