20.07.12 – Frankenleben ? Weissenfels (droga rowerowa wzdłuż rzeki Saale Saaleradweg) ? Freyburg ? Naumburg – Bad Kosen ? Eckartsberga

Droga rowerowa wśród winnic k/ Bad Kosen

Droga rowerowa wśród winnic k/ Bad Kosen

Wstaję wcześnie. O 7.30 wyjeżdżam z kukurydzy. W jakiejś wiosce kierują mnie na drogę rowerową do Naumburga. 30-35 km. Pogoda zła, zanosi się na deszcz. Jak zwykle trafiam na polne i leśne drogi praktycznie nieprzejezdne. Pcham rower i zastanawiam się czy moja podróż nie powinna się nazywać ?Piesza pielgrzymka do Santiago de Compostello?. W różnych przewodnikach przebieg drogi św. Jakuba jest opisywany jako ?najbardziej prawdopodobny?. Część wschodnia to słynny średniowieczny szlak handlowy Via Regia z Gorlitz do Lipska. Miejscami jadę po nim wyobrażając sobie tamtą epokę z jeźdźcami na koniach czy wędrowców ciągnących za sobą wózki z dobytkiem. Po drodze mijam miejsca gdzie kiedyś stały szpitale i schroniska dla pielgrzymów. W pewnej chwili gdzieś za Weissenfels wyjeżdżam z lasu wprost na drogę rowerową w kierunku Bad Kosen. Pięknie. Coraz częściej zza chmur wychodzi słońce. Spotykam rowerowych turystów. Okazuje się, że trafiłem na drogę rowerową wzdłuż rzeki Saale. Jazda stała się prawdziwą przyjemnością. W Bad Kosen koniec przyjemności. Starszy Pan chyba nie zauważył, że jestem rowerem gdyż kieruje mnie na stromą drogę. Koniec tego w sumie przyjemnego dnia stał się koszmarem. Jestem dosłownie wycieńczony. Pierwsza próba znalezienia miejsca na nocleg w lesie kończy się niepowodzeniem. W chwili gdy udaje mi się znaleźć odpowiednią polanę zza drzew wyłania się kobieta z psem. Nie chcę ryzykować innych spotkań. Jak niepyszny wracam do roweru. Parę kilometrów dalej znajduję odpowiednie pole kukurydzy. W nocy odwiedza mnie stado dzików. Kilka z nich krąży niebezpiecznie blisko namiotu. Zapomniałem schować jedzenie do worków foliowych. Staram się leżeć spokojnie w śpiworze, a jednak trochę się boję. Kiedy poruszyłem ręką stado zerwało się do ucieczki.