23.07.12 – (50 km) Eisenach ? Horschel ? Creuzburg ? Ifta (dawna granica DDR) ? Rohrda ? Datterode ? Wichmannshausen ?Waldkappel

Niemiecki przewodnik pielgrzyma drogi św. Jakuba i św. Elżbiety: Z Eisenach do Marburga

Niemiecki przewodnik pielgrzyma drogi św. Jakuba i św. Elżbiety: Z Eisenach do Marburga

Po śniadaniu jadę do centrum miasta zaopatrzyć się w mapy oraz odwiedzić Mariendom po pieczątkę. W punkcie informacji turystycznej kupuję ostatni ?Poradnik pielgrzyma drogą św. Elżbiety i św. Jakuba?. Za lekko rozdartą okładkę kosztował 4.5 EUR zamiast 8.5 EUR. Odwiedzam katedrę w której aktualnie odbywa się nabożeństwo. Sporo wiernych i turystów. Klucząc po mieście i często zasięgając języka w końcu trafiam na drogę rowerową do Creutzburga. Ładna pogoda, dużo słońca, trasa jak marzenie. W Ifta przekraczam dawną granicę NRD-RFN po której dzisiaj już nie ma śladu. Droga na przemian rowerowa i lokalna, trafiam na ładnie utrzymane wioski ale i gorsze drogi co jest dla mnie niespodzianką. I Przypominam sobie Siegielindę. Od lat nie inwestuje się w drogi w zachodnich Niemczech lecz wszystkie środki kierują na odnowienie dawnego NRD. Faktycznie drogi rowerowe w zachodnich Niemczech są zdecydowanie gorszej jakości. Wydaje mi się, że ludzie są bardziej pomocni i przyjaźnie nastawieni do turystów. Turystów także pojawiło się więcej zwłaszcza tych na rowerach. Zatrzymuję się w lesie koło Waldkapell i rozbijam namiot. Jest coraz cieplej. Ciekawostki: do dzisiaj przejechałem 711 km w tym 210 km w Polsce i 501 w Niemczech dwa razy pękła dętka w Zgorzelcu i Lipsku dziewięć razy spałem w namiocie w tym trzy razy na polu kukurydzy jedenaście dni w Niemczech średnio dziennie przejeżdżam 45,5 km ? bardzo słabo lecz usprawiedliwiają mnie złe warunki pogodowe (praktycznie przez 9 dni padało) i ukształtowanie terenu jadę w niemieckim Mittelgebirge (średnie góry). Ponadto moja kondycja i ciężki rower z bagażem ? ponad 50 kg. po 35 latach jadłem Jerzyny, które rosną praktycznie przy większości dróg słabe oznaczenie dróg przez co często się gubię by później niepotrzebnie przejechać dziesiątki kilometrów żeby wrócić na trasę. miejscowi mają słabe pojęcie o swojej okolicy. Lepszym rozwiązaniem jest posługiwanie się nowymi mapami drogowymi lub szukanie informacji u policjantów albo na stacjach benzynowych. Już kilka razy zdarzyło mi się zostać wyprowadzonym dosłownie w pole przez miejscowego informatora.