25.07.12 – Dagobertshausen ? Ostheim? Mosheim ? Homberg/Efze ? Sondheim ? Wernswig ? (Silbersee) ?Frielendorf ? Leimsfeld ? Ziegenhein ? Treysa

Rynek w Homberg-Efze

Rynek w Homberg-Efze

Późno wstałem i po 10.00 wyjechałem z kukurydzy wprost w upał i duchotę. Trasa rowerowa prowadzi do lasu, a tam ? ostre pchanie roweru pod górę i długi zjazd do Dagobertshausen. Dalej do Ostheim. Kilometr za wioską zatrzymuję się i odtąd przez 40 km będę na przemian rower pchał i zjeżdżał. Tak 70% do 30%. Teren mocno górzysty coś jak nasze Karkonosze. Po 11.00 dowlekam się resztką sił do pięknego, turystycznego miasteczka Homberg/Efze. Odpoczywam przy fontannie obok zabytkowego rynku. W ogródkach piwnych mrowie starszych turystów i rodzin z dziećmi. Niektórzy ukradkiem spoglądają w moją stronę. Na całej trasie spotkałem trzech długodystansowych rowerzystów w tym jedną kobietę, którą będę kilka razy wyprzedzał na 200 km odcinku z Koblenz do Perl. Pozostali wożą rowery ze sobą albo je wypożyczają z dziesiątek wypożyczalni leżących w pobliżu szlaków rowerowych. Termometr wskazuje 35 0C. Po godzinie i dwóch papierosach wskakuję na rower. Na wyjeździe z miasta dostrzegam w miarę prostą drogę rowerową na Sondheim i Wernswig (z lokalnym kąpieliskiem Silbersee). Dużo wzniesień i zjazdów. Gorąco i sucho w powietrzu zwłaszcza na drogach przebiegających przez pola obrośnięte zbożem. Kupuję wodę, kartofel salat (sałatkę z majonezem, ogórkami, jajkiem i ziemniakami), konserwę i cukierki czekoladowe. Przy drodze znajduję 2 puszki od Red Bulla. W sklepie wymieniam je i butelkę po wodzie na 0.75 Euro (kaucja za butelkę plastikową lub puszkę wynosi 0,25 Euro). Po odliczeniu dopłacam 2,8 Euro. Nie jestem zbieraczem puszek. Czasami znajduję jakąś wtedy nie omieszkam ją ze sobą zabrać. Podczas podróży zdarzyło się to może 3-4 razy. Niemcy to bardzo czysty kraj! Dopiero po 19.30, 3 km za Treysa znajduję miejsce w lesie. Dzisiaj wypiłem 3 litry wody.