29.07.12 ? Niedziela ? Odpoczynek

Krótki postój za Giessen

Krótki postój za Giessen

Rano, zaraz po przebudzeniu słyszę najpierw odgłos przejeżdżającego pociągu. Następnie kobiecy głos wołający ?Niki, niki gdzie jesteś? Chodź szybciutko do pańci?. Na szczęście nikt mnie nie odkrył. Przez całą niedzielę będzie się powtarzała poranna sytuacja za każdym razem z innym Pańciem i psem. Mam jednak szczęście i pozostaję nieodkryty. Jest niedziela i fantastycznie leniwie jak to najczęściej bywa w ten dzień. Wg obliczeń z mapy przejechałem 884 km. Nieźle. Wczoraj Niemcy balowali prawie do rana, najpierw na wyścigach samochodowych (duże Trucki taplają się w błocie i próbują przewrócić jeden drugiego) , później na dyskotece. W nocy mocno padało, ale namiot trzyma się znakomicie tylko w pobliżu kieszeni wewnętrznych widać małe zacieki wodne. Na chwilę powróciło słońce i mocno przygrzało. Suszę rzeczy i ani myślę o dalszej jeździe. Na chwilę przedarłem się przez kukurydzę do drogi. Sprawdzam, czy namiot i rower są dobrze ukryte. Ponownie w pobliżu przejeżdża pociąg. Sprawdzam na mapie moje położenie. Z dużym prawdopodobieństwem znajduję się tuż za wioską Steindorf, jakiś kilometr przed Solms. W południe rozpoczynają się wyścigi samochodowe i głośna muzyka trwają bez przerwy do wieczora. Czas wolny od jazdy wykorzystuję na porządkowanie rzeczy. Z bólem rozstaję się z ciężkim termo kubkiem do kawy, jedną podkoszulką i książką. Rower z tobołami jest za ciężki. Po południu zdrzemnąłem się. W tym czasie ostro popadało. Próbuję słuchać wiadomości w radiu w telefonie. Niestety bateria jest rozładowana. Odpoczywam i jest bosko.