30.07.12 ? Odpoczynek

W drodze do Steindorf

W drodze do Steindorf

Na zewnątrz mokro, namiot z zewnątrz mokry. Czekam do południa na poprawę pogody. Istotnie wychodzi słońce lecz mnie opuściła ochota do dalszej jazdy. Rozłożyłem folię przed namiotem i położyłem na niej wszystkie swoje rzeczy. Z małego plecaka zrobiłem torbę którą dwoma pasami przymocowałem do kierownicy. Znajdą się tam narzędzia, kosmetyki i mała butelka z wodą. Co najmniej 5 kg mniej na tylnym kole. Z boku karimaty odciąłem nożyczkami ok. 3 cm pasek. W ten sposób łatwiej się zmieści w dużej torbie. W Niemczech podobnie jak i w innych krajach europejskich jest całkowity zakaz rozbijania namiotów w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Te z kolei są komercyjne i drogie. Za rozbicie namiotu i nocleg jednej osoby żądają 8-10 EUR. Dla mnie są to 4 dni jedzenia i picia więc nie do przyjęcia. Z drugiej strony rozbijanie się na dziko niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw. Cóż, biedny zawsze traci. Wracając do tematu. W Niemczech nie widziałem namiotów poza oficjalnymi biwakami. To bardzo porządny i zdyscyplinowany naród. Nie wolno i koniec dyskusji. Luksemburg i Francja to co innego. Mimo rygorystycznych przepisów nieoficjalnych biwaków widziałem sporo, zwłaszcza przy rzekach gdzie było sporo wędkarzy. Leżąc w śpiworze nachodzą mnie różne myśli. Zwłaszcza te dotyczące obecnej sytuacji. Trochę się nad sobą roztkliwiam. Z drugiej strony zdumiewa mnie moje życie. Ileż w nim było szans, ile możliwości dla mojej własnej kreatywności. Przechodzi mnie dreszcz przerażenia na myśl, że w dużej mierze jednak sam przyłożyłem rękę do obecnej sytuacji. Nadciągają chmury wyzwalając silne podmuchy wiatru w kukurydzy, w oddali słychać jadące na autostradzie samochody i warkot kombajnu. Zjadłem 4 parówki i 3 plastry prasowanego chleba. Co słychać u moich dzieci? Skręciłem kolejnego papierosa. We wschodniej części Niemiec, wzdłuż dróg lokalnych najczęściej rosną drzewa owocowe ? dzikie jabłonie, śliwy i grusze. Natomiast przy drogach rowerowych w całych Niemczech zauważyłem krzewy Jerzyn, którymi objadam się tak jak przed 40 laty. Zaczynam odczuwać braki porządnego jedzenia. Lubiłem gotować gęste zupy: rosół, pomidorową, żurek, kapuśniak, krupnik, ogórkową, barszcz ukraiński. Mimo wszystko cieszę się, że mam dach nad głową ? różowy namiot chroniący mnie przed chłodem i deszczem, stary rower, cierpliwie pokonujący różne drogi no i jestem zdrowy. Powinienem myśleć pozytywnie.