31.07.12 (55 km) – Steindorf ? Solms ? Braunfels – Leun ? Biskirchen ? Lohnberg – Weilburg ? Graveneck ? Aumenau ? Runkel ?Limburg an der Lahn ? Diez

Nocleg za ławką przy rzece Lahne

Nocleg za ławką przy rzece Lahne

Zawstydzony długim postojem rześko pakuję rower i postanawiam zrobić dzisiaj dłuższą trasę. Pogoda idealna na rower. Trochę słońca i wiaterek od rzeki. Widoki zapierają dech w piersiach. Teren górzysty, mijam wioski i miasteczka ze swoimi średniowiecznymi klasztorami, renesansowymi zamkami i pałacami. W Braunfels zatrzymuję się na chwilę by podziwiać piękny zamek jak z bajki, stojący na bazaltowej skale i od 800 lat w posiadaniu jednej rodziny. Miasteczko Runkel i jego potężny średniowieczny zamek obronny do dzisiaj zachowany w doskonałym stanie. Olbrzymi pałac w Weilburgu należący do największych zabytków Niemiec i katedra ze swoimi siedmioma wieżami, dominująca nad średniowiecznym miastem Limburg an de Lahn gdzie kilka lat temu odkryto najlepiej zachowane w Europie freski z XIII wieku i drewniany krzyż zdjęty w 1204 roku w Haga Sophia w Istambule przez niemieckiego rycerza krzyżowca. Nie mogę pominąć rynku otoczonego kamieniczkami w stylu muru pruskiego z XIII, XIV, XV wieku. Jedna z nich jest najstarszym budynkiem w Niemczech wykonanym w tym właśnie stylu. Całe miasto jest jednym wielkim zabytkiem i z ciężkim sercem muszę je opuścić. Właściwie wjechałem na tzw. niemieckie regiony wypoczynkowe pełne kurortów, naturalnych, zajazdów, szlaków turystycznych, muzeów, zamków, klasztorów i pałaców. A wszystko to otoczone jest soczystą zielenią parków i tysiącem kwietnych rabatek. Orgia barw przesiąknięta patyną zamierzchłych czasów widocznych dosłownie na każdym kroku. Sam przebieg drogi rowerowej jest niesamowity. Z lewej strony płynie leniwie rzeka Lahn, z prawej strony bazaltowa ściana obrośnięta starymi sosnami, świerkami i pnączami sam już nie wiem jakich gatunków roślin. Z rozdziawionymi ustami i często robiąc postoje jadę wśród tych wszystkich otaczających mnie wspaniałości do wieczora. Z wolna zapada ciemność lecz ja nie mogę znaleźć miejsca na nocleg. Udaje mi się 3 km za Diez gdzie odkrywam niewielkie, otoczone skałami wgłębienie z ławką. Nie zastanawiam się. Rower chowam w krzakach, sam robię legowisko za ławką. Zanim położę się do śpiwora, posiedzę na ławce podziwiając cicho płynący nurt rzeki.