01.08.12 Diez ? Balduinstein ? ? przejście na skróty ok. 5 km przez las ?. ? Laurenburg ? Obernhof ? Arnstein

Mój apartament w klasztorze Arnstein

Mój apartament w klasztorze Arnstein

Wstaję wcześnie bojąc się odkrycia. Trasa rowerowa prowadzi do Balduinstein gdzie się nagle urywa. Przede mną alternatywa: albo stroma wspinaczka 6 kilometrowym odcinkiem drogi do Laurenburga albo jak zalecają informatory turystyczne pokonanie tego odcinka pociągiem (bilet 10 EURO). Przypadkiem dowiaduje się o trzeciej możliwości. Kilometr dalej jest śluza Cramberg od której prowadzi wąska polna dróżka do lasu, dalej parę kilometrów piesza wędrówka przez las i ostatni dwu kilometrowy odcinek drogą polną. Okazuje się, że jest to taka nieoficjalna droga rowerowa po trasie planowanej od kilku lat lecz ze względu na wysokie koszty nie budowanej. Wybieram 3 wersję. Odcinek leśny jest pełen dziur, wykrotów i dołów po spływającej wodzie. Miejscami muszę rower nieść. Trzy godziny później docieram do Laurenburga, a tam na kierunkowskazie widzę napis ?Kloster Arnstein ? 5 km?. Przydała by się porządna kąpiel i pranie. Postanawiam spróbować szczęścia i udać się do klasztoru. Wielki mnich w czarnym garniturze jest wyraźnie niechętny mojej prośbie o nocleg i przez parę minut narzeka na pielgrzymów. Chodzi oczywiście o pieniądze, a dokładnie o 15 EURO za noc. Uśmiechnąłem się do niego i nie dając po sobie poznać rozczarowania podziękowałem za rozmowę. W tym momencie mnich machnął zrezygnowany ręką i zatrzymał mnie. Na I piętrze dostałem prawdziwy apartament z sypialnią i łazienką i fantastycznym widokiem na góry. Najpierw zaspokajam pierwsze pragnienie: robię sobie dużą, sypaną kawę, zasiadam na wielkim fotelu, wyciągam nogi na stół i zapalam papierosa. Dookoła panuje niczym niezmącona cisza. 10 minut później idę pod prysznic i zabieram się za pranie. Niestety piorę w ręku gdyż w apartamencie nie ma pralki, a ja nie mam zamiaru wykorzystywać ?biednych? mnichów. Mówię ?biednych? z przekąsem widząc ten ogromny budynek w całości odnowiony i utrzymywany w doskonałym stanie. Po raz pierwszy próbuję też chińską zupkę. Kilka paczek udało mi się kupić za 30 centów na wyprzedaży towarów ze zbankrutowanego sklepu. Oprócz zupek kupiłem jeszcze 2 rolady tortowe i konserwy mięsne i rybne. Zupa jest zjadliwa chociaż makaron przypomina bardziej gumę do żucia. Otwieram jeszcze konserwę rybną i biorę mapę do ręki. Do Koblenz pozostało 25 km. Na kolację goraca herbata i rolada tortowa. Pyszności.