03.08.12 (75 km) Treis /Karden ? Cochem ? St. Adelund ? Zell ? Enkirch ?Traben/Trarbach – Kinhein

Bajkowe Alken

Bajkowe Alken

Drugi dzień niezwykłej jazdy. Cały region Rheinland-Pfalz nastawiony jest na turystykę. Przy większości winnic znajduje się miejsce gdzie można usiąść i degustować miejscowy gatunek wina. Fascynuje mnie praca winiarzy jeżdżących po tych stromych wzgórzach malutkimi pojazdami jednoszynowymi. Na każdym kroku mniejsza lub większa winiarnia i oczywiście mnóstwo szyldów i ulotek zachwalających wina moselskie. Wypełnione do ostatniego miejsca parkingi dla caravaningu ciągną się wzdłuż rzeki całymi kilometrami. Samochody są głównie z Holandii, Belgii i Luksemburga gdzie ta forma turystyki jest najbardziej rozpowszechniona. Cały czas zazdroszczę tym turystom drogiej ale praktycznej i wygodnej formy wypoczynku i zwiedzania Europy. Jadąc, obserwuję wolno sunące po rzece wielkie barki przewożące najczęściej węgiel i złom z Francji. Kilka razy zatrzymałem się przy śluzach by razem z innymi turystami kibicować pracy śluzowych przepuszczających co kilkanaście minut barki i łodzie motorowe. Dużo grup starszych osób jadących na rowerach z jednego miasteczka do drugiego. Tradycyjnym zwyczajem pozdrawiamy się słowami ?Morgen?, ?Hallo?, ?Guten Tag?. Dwa czy trzy razy usłyszałem skierowane do mnie pozdrowienie pielgrzymów drogi Jakubowej czyli ?Buen Camino?. Ludzie są uśmiechnięci i wyluzowani. Wieczorami mijam tłumy turystów zmierzających do ogródków piwnych i winnych. Pogoda była by idealna gdyby nie ten mocny wiatr z przodu od rzeki. Ciekawostką są oczywiście większe lub mniejsze kapliczki porozrzucane na zboczach większości z winnic. Niektóre stoją bezpośrednio przy drodze. Wszystkie zadaszone i wyglądają jak przystanki autobusowe. Można wejść do środka na chwilę kontemplacji lub zwyczajnie schronić się przed deszczem. Nocuję w namiocie przy rzece, schowany w gęstych krzakach.