04.08.12 (70 km) – Kinhein ?Bernkastel/Kues ? Neumagen/Thron ? Longuich

Tutaj borsuk zwinął mojego sandałka

Tutaj borsuk zwinął mojego sandałka

Rower jest brudny, hamulce niesprawne. W Kindheim w jakimś markecie (Woolworth?) kupuję za 1 EURO nową linkę hamulcową i za 10 EURO pomarańczowe (pewnie dlatego tak tanie) buty Pumy. Zamiast skóry mają cienką i mocną siateczkę. Ważne, że są lekkie. Kilometr za miastem znajduję duży plac postojowy. Zatrzymuję się i biorę za naprawę i czyszczenie roweru. Słoneczna pogoda i ciepły wiaterek od rzeki rozleniwia i odbiera ochotę na dalszą jazdę. Po godzinie biorę się w garść i jadę dalej. 2 km przed Longuich rozbijam namiot obok przepompowni wody. W pewnej chwili słyszę dochodzące z krzaków groźne, piskliwe warczenie. Podejrzewam, że to borsuk albo fretka, którym naruszyłem wieczorny odpoczynek.