11.08.12 Metz – Pont a Mousson ? Nancy ? Metz – Maizieres les Metz

Nancy i widok na Plac Stanisława Leszczyńskiego dawny król Polski, ówczesnego księcia  Lotaryngii i Baru, zięcia Ludwika XV

Nancy i widok na Plac Stanisława Leszczyńskiego dawnego króla Polski, ówczesnego księcia Lotaryngii i Baru, zięcia Ludwika XV

Francja mnie nie chce, przynajmniej nie w tym roku. Zamiast wrócić do Konz wpadam na pomysł by jednak jechać dalej do Paryża. Dlaczego mi to przyszło do głowy nie mam zielonego pojęcia. Wytłumaczyłem sobie, że skoro tutaj wróciłem jest to znak abym się nie cofał. A ja wierzę w znaki. Podczas jazdy już parę razy przekonałem się, że powinienem je słuchać!!! W Metz para studentów wskazała mi drogę rowerową do Nancy. 58 km paskudnej żwirowo-betonowej ścieżki. Jedyną radością są mijane po drodze urokliwe francuskie wioski i miasteczka jak np. odlotowy Pont-a-Mousson. Mają swój indywidualny, zdecydowanie francuski charakter. Kształty domów, kolory ścian, wygląd mieszkańców zwłaszcza starszych mężczyzn chodzących w beretach. Nie do podrobienia. Byłem już wcześniej we Francji, znam trochę Paryż, Strasbourg i Lille. Będąc w Monaco odwiedziłem Marseille. Francja zwłaszcza rejony północne czyli Lorraine gdzie teraz jestem, Picardie, Haute- Normandie i Champagne sielskością krajobrazu bardzo przypominają Polskę. A jednak francuzi mają szlachetniejsze rysy twarzy (Francuzki to małe kokietki jak ich typowa przedstawicielka Coco Chanel) i cudownie brzmiący język ojczysty (do dzisiaj język francuski pozostał językiem dyplomacji i arystokracji, a kto chce się liczyć na salonach powinien go znać!). I jeszcze jedna cecha Francji. Mało rowerów, dużo skuterów. Francuzi są dumnym narodem, świadomym własnej oszałamiającej historii, walki z cesarstwem rzymskim, podbojów kolonialnych i oczywiście rewolucji francuskiej, która zwykłym obywatelom przyniosła początki demokracji. We Francji kościoły są na własnym rozrachunku. W Metz w centrum miasta widziałem piękny, renesansowy kościół od lat opustoszały i zamknięty na ?cztery spusty?. Kto chce wierzyc w Boga, proszę bardzo ale na własny koszt. Sygelinde opowiedziała mi pewne zdarzenie z jej podróży przez Francję. Gdzieś na południu w rejonie Aquitaine , w niedzielę znalazła się w otwartym kościele. W środku bardzo stary ksiądz odprawiał nabożeństwo czworgu jeszcze starszym od siebie siostrą zakonnym. Jak się później dowiedziała był to dla księdza jedyny sposób na przetrwanie. W zamian za obiady i kolacje przygotowywane przez te ostatnie pozostałe przy życiu siostry zakonne, ksiądz codziennie odprawiał msze i był ich spowiednikiem. W Pompey, chwilę rozmawiam z parą rowerzystów długodystansowców jadących z Rzymu do Oslo w Norwegii. Jeżdżą razem od kilku lat, zarabiając po drodze na utrzymanie. Zaliczyli już Maroko, Egipt, Tajlandię i Indie. W tym roku postanowili objechać dookoła Europę ale do Polski się nie wybierają. Skręciliśmy po dwa papierosy, popiliśmy wodą i dalej w drogę – ja do Nancy oni do Luksemburga. Jakoś mi się lżej zrobiło na sercu i nabrałem chęci do dalszej jazdy. Nancy przywitała mnie słonecznie i ?hałaśliwie. Bardziej przypominała Kair ze swoim trąbieniem, okrzykami i różnymi zapachami niż spokojne francuskie miasto. Rozpytując ?Excuzes-moi, comment je peux aller dans le centre de ville?? ? ? Przepraszam, jak mogę się dostać do centrum miasta ?? otrzymałem tyle różnych wskazówek, że w końcu przez przypadek sam do niego trafiłem. Zatrzymałem się w pobliżu niewielkiego skweru. Za plecami ktoś mnie lekko dotknął i o coś zapytał. Odwróciłem głowę. Zza ławki wyszło dwóch policjantów (żandarmów?). ?Votre passeport, s?il vous plait? – domyśliłem się, że chcą mnie wylegitymować. Wskazałem ręką na torbę dając im do zrozumienia gdzie są moje dokumenty po czym wolno jak się tego nauczyłem w Kanadzie i USA sięgnąłem do bocznej kieszonki i wyjąłem portfel z paszportem, dowodem osobistym i prawem jazdy. Policjanci przejrzeli dokumenty, następnie jeden z nich zapytał kilka razy ?Police ? Assurance? Assurance??. Początkowo nie wiedziałem o co mu chodzi lecz po chwili zrozumiałem i wyciągnąłem kupione za 250 zł w Lubaniu ubezpieczenie z assistance. Policjant wręczył je swojemu koledze który znał troszkę j. angielski. ?Ubezpieczenie nie jest ważne? ? stwierdził i pokazał palcem na datę ważności. ?Dokąd Pan jedzie?? ? zapytał ?Santiago de Compostello, l?Espaniole? Policjant szepnął coś do swojego kolegi który pokiwał przecząco głową. ?Nie może Pan dalej jechać, chyba, że wykupi nowe ubezpieczenie? ? stwierdził bardzo poważnie i wskazał palcem na wysoki, przeszklony budynek stojący jakieś 30 metrów dalej. ?L?assurance!? Pokiwałem głową na znak, że rozumiem. Zanim odeszli usłyszałem jeszcze w połamanej angielszczyźnie jedno zdanie ?We Francji bez ubezpieczenia idzie się do aresztu!?. Policja francuska jest bezwzględna. Nie musiał mi więcej nic mówić. Wiedziałem, że dalsza droga do Hiszpanii NAPRAWDĘ nie ma najmniejszego sensu. Powinienem być lepiej przygotowany. Więcej pieniędzy i UBEZPIECZENIE to jest absolutna podstawa. Zawracam z ciężkim sercem. Jest mi naprawdę i przykro i smutno. Zwyciężył zdrowy rozsądek francuskiej policji, nie mój. Opatrzność czuwa. W Maizieres les Metz we włoskiej pizzerii ładuję baterię do telefonu. Zapachy świeżej pizzy doprowadzają mój żołądek do skurczów i skrętów. Nic na to nie poradzę. Mam za mało pieniędzy na pizzę. Wyjeżdżając z miasteczka zatrzymuję młodego francuza pytając o jakiś sklep gdzie mogę kupić wodę. Chłopak, wychodzi z samochodu, podchodzi do bagażnika, wyjmuje z niego 1,5 litrową butelkę wody gazowanej i wręcza mi ją z uśmiechem. ?To jest najlepsza woda francuska, proszę spróbować? . Dziękuję za nieoczekiwany prezent. Kilka kilometrów dalej tuż przy rzece widzę niewielką polankę i mężczyznę łowiącego ryby. Pytam się czy mogę rozbić namiot. Wzrusza ramionami. Wchodzę do rzeki, kąpię się i piorę koszulki, spodnie i skarpetki. Wieczorem rozpalam małe ognisko i piekę kiełbaski. Tak, jestem przygnębiony. Krótkie podsumowanie: Wg moich obliczeń przejechałem jakieś 1600 km W Niemczech i Francji na rzekach i jeziorach, a nawet w miastach pływa mnóstwo dzikich gęsi i łabędzi, w parkach i wzdłuż rzek pełno jest zajęcy W przeciwieństwie do Niemiec we Francji ławek przy trasach rowerowych praktycznie nie ma lub są zniszczone. Oznaczenia tras we Francji to prawdziwy koszmar. Są połamane lub wskazują fałszywe kierunki W Play koszt 1 min rozmowy z Niemiec, Luksemburga i Francji do Polski wynosi 1,48 zł, SMS ? 0,46 zł, MMS ? 1,99 zł. Za połączenia przychodzące wyciągają 0,41 zł. Bandytyzm! Na całej trasie z Gorlitz do Nancy widziałem jedną kafejkę internetową – w Lipsku. Produkty spożywcze we Francji i Luksemburgu są 20-30 centów droższe niż w Niemczech W Niemczech obowiązuje kaucja (Pfand) w wys. 0,25 Euro za butelkę lub puszkę (są na nich specjalne oznaczenia). Najtańsza woda 1,5 litra kosztuje 0,19 Euro ? oczywiście bez kaucji. W każdym markecie są automaty do zwrotów. Kasjerka na podstawie kwitu z automatu wypłaca gotówkę. Na zaopatrywanie się w wodę na wsi lub małych miasteczkach nie ma co liczyć. Do wieczora są jak wymarłe. Jedzenie najlepiej kupować w Lidlu i Netto. Litr zupy fasolowej w puszce z boczkiem i ziemniakami kosztuje 0,7 Euro. 10 parówek 1,2 Euro, prasowany chleb (25 płatków) 0,6 Euro. Gotowe danie np. ryż z kiełbasą w sosie curry lub makaron z gulaszem 0,8-1,3 Euro, konserwa mięsna, turystyczna 0,7 Euro Paczka najtańszego tytoniu ? 4,2 Euro Puszka RedBula ? 0,8 Euro (bez kaucji) Znajomość kilku zwrotów po francusku i niemiecku to absolutna konieczność. Noszenie ze sobą notesiku i ołówka jest przydatne. Wszyscy rozumieją pismo obrazkowe 😉 Nocując w polu kukurydzy należy pamiętać o maskowaniu wejścia od strony drogi! Po 21.00 jest najlepszą porą na rozbicie namiotu. Niemcy i Francuzi uwielbiają do nocy spacerować, biegać i jeździć na rowerach. Są dosłownie wszędzie. Zanim skręcisz do lasu lub w kukurydzę radzę upewnić się czy w pobliżu nikogo nie ma. Najlepiej schować się i przez kilka minut obserwować drogę. Problem ze źle ustawionymi hamulcami towarzyszył mi przez całą drogę. Wielokrotnie próbowałem je ustawić samodzielnie lecz bez rezultatu. W zupełności wystarczy pokonać dziennie 40-60 km. Od godz. 17.00 należy intensywnie rozpocząć szukanie miejsca pod namiot (chyba, że się ma pieniądze ? miejsce w tanich gospodach jest od 25 Euro za noc jednej osoby, bez śniadania które kosztuje z reguły 10 Euro więcej) Przy lokalnych drogach rosną jabłonie, grusze i śliwy ale najlepiej smakują owoce z marketu ? niestety. Najlepszymi mapami dla rowerzysty są te z dokładnym zaznaczeniem wszystkich dróg lokalnych i wiosek chyba, że się posiada tablet z dostępem do Google Maps Stacje benzynowe są najlepszym miejscem do umycia się i ogolenia Całkowity zakaz rozbijania namiotów i rozpalania ognisk w Niemczech, Luksemburgu i Francji słabo przestrzegany w tych dwóch ostatnich. Najbardziej nieodzowne części zamienne do roweru: jedna długa linka hamulcowa, jedna składana opona silikonowa, jedna dętka, jeden komplet klocków hamulcowych, ogniwo do łańcucha Narzędzia: gotowy zestaw mini narzędzi z kluczem do łańcucha, pudełeczko łatek do naprawy dętki, tubka smaru silikonowego, klucz do kół, mała pompka dobrej jakości Ubranie na rower: jedna przewiewna koszulka rowerowa z kieszeniami z tyłu, krótkie spodenki z wkładką silikonową, krótkie spodenki z doczepianymi długimi nogawkami, dwie pary bawełnianych skarpetek do kostek, żółta z odblaskowymi paskami kurtka przeciwdeszczowa i długie spodnie przeciwdeszczowe. Jedna para lekkich, skórzanych sandałów i jedna para lekkich (najlepiej boki z cienkiej siateczki) adidasów lub butów rowerowych. Chusta na głowę lub czapka (nie polecam) i kask rowerowy z zamontowanym z tyłu pulsującym, czerwonym światełkiem (bardzo ważne podczas wieczornej jazdy)