13.08.12 – Maizieres les Metz ? Thionville – Perl ?Schengen ? Remich ? Palzem ? Nittel ?Konz

Most do Remich (L) i za nim ostry zjazd do miasta

Most do Remich (L) i za nim ostry zjazd do miasta

Wyjeżdżam rano. Pochmurno i wieje silny wiatr na szczęście w plecy. Robię mały postój w Perl na zakup wody. W miejscowym Lidlu zauważyłem dwie polskie sprzedawczynie i polską rodzinę wracająca samochodem z wycieczki do Francji. Wracam na trasę i dojeżdżam do mostu w Remich (L). W tym samym momencie jak na zamówienie pęka dętka w tylnym kole. Naprawa nie jest łatwa, mam na szczęście zapasową dętkę. Wymieniam też oponę. Podpompowuję koło na tyle by wsiąść na rower i jadę do Remich dokończyć pompowanie na stacji benzynowej. Zaraz za mostem jest ostry zjazd w dół do głównego skrzyżowania w Remich. Podczas zjazdu pęka linka hamulcowa. Dosłownie w ostatnim momencie, hamując rozpędzony rower stopami zatrzymuję się metr od środka skrzyżowania. Słyszę wyzwiska Luksemburczyków skierowane pod moim adresem. Wzruszam ramionami i cofam się do tyłu. Było groźnie, bardzo groźnie. To był najniebezpieczniejszy moment w całej podróży. Na stacji benzynowej wymieniłem linkę hamulcową (miałem jedną w zapasie). Przygląda mi się z okna sąsiedniego budynku jakiś starszy Luksemburczyk. Po chwili widzę jak idzie w moim kierunku i macha do mnie ręką. Cos do mnie mówi po francusku . odpowiadam, że znam niemiecki i angielski. Facet przechodzi na łamana niemczyznę. Skąd jestem ? pyta. Mówię, że z Polski. Jadę rowerem drogą św. Jakuba i szukam przy okazji możliwość zarobku. Kiwa głową z niedowierzaniem i zrozumieniem. – Jak nic nie znajdę do 10 września może mi zaproponować w Szengen rozwożenie samochodem ciastek do restauracji i kawiarni do Remich, Konz, Metz i pobliskich miejscowości turystycznych. Oferuje niewiele – skromny pokoik w Szengen lub Remich, wyżywienie i parę Euro na drobne wydatki. Obiecuję, że się zastanowię i biorę od niego adres i telefon. Wrócę tutaj 10 września. Żegnamy się nawet serdecznie. Nie ukrywam, że jestem zaskoczony ofertą ale jak mówię chcę jeszcze spróbować znaleźć pracę w Niemczech. Bez przeszkód dojechałem do Konz i na starym miejscu, przy drodze rowerowej w kierunku Saarburga rozbiłem namiot.