Day Trader czyli scalping

W 1994 roku zainteresowałem się polska giełdą. Zacząłem dużo czytać na ten temat i wydawało mi się (wtedy), że jest to dla mnie. Lubiłem ryzykować, jestem ambiwertykiem (trochę introwertyka i trochę ekstrawertyka) nie bojącym się nowości. Nawet założyłem wtedy stronę internetową dla początkujących graczy giełdowych (elfin.pl) na której dzieliłem się z innymi swoją zdobywaną wiedzą. Po 2 latach z przyczyn finansowych (nie, nie, nie straciłem majątku na giełdzie) zrezygnowałem. Minęły 23 lata zanim znowu spróbowałem swoich sił na giełdach świata tym razem nie kupując i sprzedając akcje lecz zajmując się Day Tradingiem, a konkretnie scalpingiem (zainteresowanych co to jest odsyłam do wyszukiwarki). Dzisiaj brokerzy udostępniają różne narzędzia do handlu.  Przygotowałem w domu  odpowiednie dla moich potrzeb stanowisko pracy i kiedy mam ochotę, gram. Ktoś zapyta na czym gram, odpowiadam – nie chcę się rozpraszać więc stosuje Price action ( jest to strategia inwestycyjna, a właściwie sposób analizy polegający na podejmowaniu decyzji inwestycyjnych w oparciu o czysty wykres ceny). Interesują mnie głownie indeksy giełdowe np. DAX, US30 i US100. Czasami jeśli widzę szansę na scalping gram na  Forex.

Wygrywam?

Hmm, jak to w życiu bywa raz na górce raz pod górką. Generalnie zakładam ugranie 30-50 EUR dziennie (gram przeciętnie 16-17 dni w miesiącu) lub zamknięcie miesiąca kwotą ok. 700 – 1000 EUR. I tego się trzymam. Aha i jeszcze jedno, obracam kapitałem 5000 – 8000 EUR, mniejszy nie pozwalał mi na osiąganie założonych kwot. Podsumowując, nie jest źle ale moglo by być lepiej.  Jestem spokojny, nie jestem chciwy (w moim wieku?), a to są pozytywne cechy dla Day Tradera. Bywa, że zamknę miesiąc na minusie ale od czego jest STOP LOSS. Suma summarum wychodzę na swoje 🙂

ps. nie doradzam i nie udzielam informacji nt. jak zacząć i jak grać by wygrać. W internecie jest cała masa informacji które polecam zainteresowanym.