2012 Wrocław-Nancy-Lubań

Moje życie nie układało się najlepiej, niestety z mojej winy. Zmieniałem pracę i miejsca zamieszkania, aż w końcu zawitałem do Wrocławia, mojego ukochanego od dziecięcych lat Wrocławia. Tutaj także nie wiodło mi się, dalej zmieniałem pracę i mieszkania co w konsekwencji doprowadziło mnie na skraj bankructwa. Jedynym towarzyszem niedoli był stary chiński rower za 200 zł, kupiony na targowisku na Psim Polu. 20 czerwca 2012 roku, zabrałem plecak, przypiąłem sakwy, do torby wrzuciłem parę spodni i bawełnianych koszulek, wskoczyłem na rower i pojechałem do sanktuarium św. Jakuba w Jakubowie. Moim celem było Santiago de Compostela w Hiszpanii. Ot tak po prostu. Miałem w kieszeni 700 zł. i dużo dobrych chęci. O tym co było dalej dowiesz się tutaj:

12:39