Wstęp

W tzw. dobrych czasach jeździłem na tanie wycieczki m.in. do Indii, Egiptu, północnego Sudanu, Maroka, Tajlandii, Wenezueli, Kanady, USA, Izraela, Dubaju, Hongkongu, Singapuru i Maroka. W Europie zwiedziłem (bardziej zaliczyłem gdyż o prawdziwym zwiedzaniu nie miałem wtedy pojęcia) Włochy, Hiszpanię, Niemcy, Belgię, Holandię, Rosję, Szwecję, Norwegię, Danię, Francję, Węgry, Bułgarię, Chorwację, Szwajcarię, Austrię, Luksemburg.

No tak ale czy mogę o tych krajach powiedzieć coś więcej niż ?byłem?, niestety nie.

Moje życie nie układało się najlepiej. Zmieniałem pracę i miejsca zamieszkania, aż w końcu zawitałem do Wrocławia, mojego ukochanego od dziecięcych lat Wrocławia. Tutaj także nie wiodło mi się, dalej zmieniałem pracę i mieszkania co w konsekwencji doprowadziło mnie na skraj bankructwa. Moim jedynym towarzyszem niedoli był stary chiński rower za 200 zł, kupiony na targowisku na Psim Polu. 20 czerwca 2012 roku, zabrałem plecak, przypiąłem sakwy, do torby wrzuciłem parę spodni i bawełnianych koszulek, wskoczyłem na rower i pojechałem do sanktuarium św. Jakuba w Jakubowie. Moim celem było Santiago de Compostela w Hiszpanii. Ot tak po prostu. Miałem w kieszeni 700 zł. i dużo dobrych chęci. O tym co było dalej dowiesz się tutaj: W drodze do Santiago de Compostela.

Od tamtej pory trochę się u mnie zmieniło. Pracowałem w Luksemburgu, Austrii, Szwajcarii i Niemczech. Ale jak tylko pogoda się poprawiała starałem się gdzieś pojechać. W ten sposób przejechałem trasę z Reims do Paryża, z Nancy do Strasburga, z Emmerich do Amsterdamu, St. Gallen do Rorschach, z Koblenz do Biscarrose we Francji (patrz moje trasy).

W przeciwieństwie do wcześniejszych wycieczek, zwiedzanie na rowerze uzmysłowiło mi jak wiele straciłem. Miejscowy koloryt, setki zwiedzanych po drodze miejscowości i tysiące poznanych ludzi. Piękne pejzaże, noclegi w lesie, przydrożnych krzakach i na polach kukurydzy. Obserwacje zwierząt w ich naturalnym środowisku. Poranna mgła i wieczorny zachód słońca. Sam na sam z cudem stworzenia jakim jest nasz świat.