Stary rower

Stary i mały, koła 26″, produkcja chińska, damka, rama stalowa, przerzutki Shimano SIS, hamulce przerobiłem na V-Brake, opony za 25 złotych + jedna zapasowa w dodatku używana, kupiona w Bautzen za 5 EUR. Przejechał ze mną 6000 km. 4x wymieniałem dętki, 1x oponę (zamieniłem na używaną), w drodze powrotnej z Francji dostałem gratis 2 opony silikonowe. 2x wymieniłem linkę hamulcową i 1x tylną kasetę. Słodki rowerek, niósł mnie w deszczu i słońcu, obładowanego torbami, czasami rzucanego w złości do rowu i kopanego z byle powodu. Znosił cierpliwie moje grymasy, był mi bratem i przyjacielem. Nie miałem odwagi go porzucić więc podarowałem synowi w nadziei, że jeszcze na nim pojeździ.

Pozostałe rzeczy:

1. Sakwy – kupione w Aldiku za 20 zł, wytrzymały prawie 2000 km. Następne sakwy, większe, 60 litrów każda kupiłem w Limburgu an der Lahne w Lidlu za 15 EUR (dwie pary). Bardzo wytrzymałe i doskonale nadające się na długie dystanse. Zrobiłem na nich następne 2000 km i mam je praktycznie nie zniszczone do dzisiaj.

2. Mały plecak za 30 zł, kupiony w Tesco. Służył mi zamiast torby na kierownicę zanim nie kupiłem jej w Trier.

3. Kurtka przeciwdeszczowa z Reserve za 55 zł. Świetna w czasie deszczu i podczas chłodnych nocy. Służyła mi za dodatkowe przykrycie.

4. Śpiwór za 37 zł z Lidla w Polsce. Do temperatury 15 stopni C sprawował się świetnie, poniżej potrzebne było okrycie z kurtki

5. Torba na tylny bagażnik, powód wielu kpin zwłaszcza Holendrów jeżdżących na tych swoich wypacykowanych rowero – mercedesach. Mnie nie przeszkadzała, bardzo pojemna i wytrzymała. Była ze mną prawie dwa lata.

6. Namiot – osobna historia z rodzaju tych tragikomicznych. Kupiony w Zgorzelcu za 55 zł w kolorze ostro pomarańczowym. Inne były ale droższe. Kiedy go kupowałem mówiłem sobie jakoś to będzie. Na pierwszym postoju przeklinałem swoją głupotę. Widoczny nawet w bardzo gęstych krzakach. W te pędy kupiłem czarną folię na śmieci i z niej zrobiłem coś w rodzaju tropiku na namiot. Służył mi w dwóch podróżach i służył bardzo dobrze w deszczu i słońcu. Polecam typ ten typ Iglo, można w nim swobodnie usiąść co jest niezwykle istotne na biwaku. Uwierzcie mi na słowo bo wiem co mówię 😉

7. Karimata – 20 zł w Tesco. Po rozbiciu namiotu wkładałem ją do środka srebrną folią skierowaną do góry i dopiero na nią kładłem śpiwór. Świetna sprawa!

8. Kuchenka gazowa na karnisze z aluminiowym garnkiem turystycznym. Zafundowałem ją sobie po 1,5 miesiącu podróży. Niezbędna do porannej kawy i gorącej potrawy. Garnek odradzam. W leśnej ciszy bardzo hałasuje co przyprawiało mnie często o palpitacje serca.

9. Mata samopompująca. Dostałem w prezencie. Najwyższa półka. Mam do dzisiaj i jestem przeszczęśliwy.

10. Sandały – bez nich nawet nie wybieraj się w dłuższą podróż. Są niezastąpione! Zwłaszcza jak żar leje się z nieba.

11. Buty Nike z siateczką, kupione w Netto za 10 EUR jako buty zastępcze. Koniecznie z tą siateczką.

12. Krótkie spodenki z wkładką żelową na pupie. Przydatne.

13. Długie spodnie tzw. bojówki. W chłodny dzień niezastąpione.

14. 3 pary skarpetek

15. Sweter. Patrz pkt. 13

16. Rękawiczki rowerowe. Bezwzględny zakup.

17. Dwie koszulki z krótkimi rękawkami.

18. Saszetka toaletowa:
– małe mydło, mała pasta, szczoteczka, ręcznik, maszynka do golenia, perfum, krem do opalania
– przybory do szycia, nożyczki

19. Narzędzia:
– kpl. kluczy uniwersalnych
– linka do hamulca i przerzutki
– łatki
– klocki hamulcowe
– smar
– dętka zapasowa
– długie klucze
– nóż

20. Folia na śmieci, na ubrania i brudne rzeczy

21. Apteczka + Aspiryna i tabletki od bólu głowy

22. Okulary przeciwsłoneczne w Lidlu za 25 zł.

23. Mapy tras rowerowych: 5 EUR w punktach informacji turystycznej najczęściej w rynku: Goerlitz, Lipsku, Erfurcie, Marburgu, Koblenz, Nancy (k. katedry – nie polecam)

24. Opona używana ale w dobrym stanie za 5 EUR

25. Dobre chęci i brak zahamowań.

I tak wyposażony pojechałem z Wrocławia do Nancy i z powrotem do Lubania.